Co klienci mają z turkusu?

Pisaliśmy już o podstawach turkusowej transformacji, sposobach podejmowania decyzji, gdy nie ma szefa, reakcji zespołu i rekrutacji. Wypłynęliśmy jako zespół na przestwór oceanu odpowiedzialności i rozwoju. Ale – co z tego wynika dla klientów? W jaki sposób nasza wewnętrzna zmiana dotknęła tych, dla których pracujemy?


Zobacz nagranie z tego artykułu

Jaką wartość dla klientów daje turkus?

Świeża krew

Odeszliśmy od typowego sposobu współpracy, gdzie jest opiekun, który jest z nim w kontakcie z klientem. Taka osoba jest pośrednikiem między zespołem a klientem. Nie zawsze takie ogniwo łączące sprawdza się w sprawnej komunikacji. U nas do kontaktu dla klienta najczęściej jest jedna osoba, która kieruje projektem, ale na różnych etapach komunikują się też inni specjaliści – osoby odpowiedzialne za koncepcję, teksty czy wykonanie techniczne. Nasi klienci mogli więc zobaczyć wiele nowych twarzy. Gdy w kontakcie pozostają osoby, które dokładnie znają materiał czy szczegóły techniczne, klienci mogą liczyć na szybkie i dokładne odpowiedzi lub bezpośrednie rozmowy.

Wszyscy w zespole dbamy o to i uczymy się od siebie nawzajem, w jaki sposób rozmawiać z klientami – bezpośrednio, mailowo czy telefonicznie. Duże znaczenie ma także korzystanie ze standardów, np. kart projektów, cenników, ofert itp. Jeśli połączymy tę bliskość kontaktu z wysokim poziomem kompetencji osobistych i technicznych, klienci otrzymują obsługę na wysokim poziomie.

Nowe osoby ze swym unikalnym stylem i doświadczeniem wnoszą do relacji z klientem nowe spojrzenie na wiele spraw. Ponadto każdy z członków turkusowego zespołu osobiście podejmuje zobowiązania przed klientem, np. w sprawie terminów czy zakresu prac. Zauważyliśmy, że np. deweloperowi o wiele łatwiej przygotować konkretne animacje czy ekrany w danym terminie, jeśli bezpośrednio od klienta usłyszał, co jest ważne i dlaczego ma się pojawić w tym terminie.

Reakcje klientów

Z naszych obserwacji wynika, że żaden z klientów nie odczuł negatywnie naszej turkusowej zmiany. Nawet jeśli sami ustaliliśmy jeszcze podział ról i organizowaliśmy się na nowo klienci otrzymywali dokładnie to, czego potrzebowali i wtedy, kiedy byli z nami na to umówieni. Nie zauważyliśmy, by rozpoczęcie w turkusową transformację obniżyło efektywność naszej pracy. Nie oznacza to oczywiście, że było nam lekko. Turkusu bowiem się nie wdraża, turkus się wypracowuje. Niemniej, gdy zaczęliśmy odnajdywać się w nowej, turkusowej rzeczywistości, klienci otrzymali do współpracy nie tylko kompetentnych, ale jeszcze bardziej zaangażowanych członków z zespołu. Zauważyliśmy także, że coraz większe grono ludzi biznesu w Polsce (i nie tylko) zna pojęcie turkusowych organizacji. Wiele osób o nich słyszało, ale nie każdy miał okazję współpracować bezpośrednio. Miło nam było usłyszeć od klientów, z którym mamy wręcz przyjacielskie relacje, że przejście na turkus było zmianą, która idealnie do nas pasowała.

Zaufanie to podstawa

Każda organizacja, która chce być turkusowa, sama wypracowuje swój nowy porządek. Dla nas ważna jest pomoc klientom, szukanie dla nich najlepszych rozwiązań. Chcemy być bardzo proklienccy. To przekłada się na to, według jakich priorytetów układamy swoje zadania, jak się komunikujemy, co proponujemy. Proaktywność, wzajemny szacunek i uczenie się od siebie, otwartość, docieranie do intencji. A przede wszystkim – zaufanie. Do siebie nawzajem w zespole i w kontakcie z klientem. Każdy na własną odpowiedzialność. U nas działa. 😊